czwartek, 3 lipca 2014

Z głębi serca słowa płyną...


Przedstawiam Wam twórczość  wiernego oglądacza mojego bloga
- Jarka Leksińskiego :)
 
Miłej lektury!
 
 
 
Cień
 
Kiedyś byłem pełen życia
Teraz już tylko cień po mnie pozostał
Cień mnie jedynie przypominjący
Z każdym dniem gubi kolejne
Marzenie
Uczucie
 
Na sam koniec wyparuje on sam...
Zniknę wtedy z tego świata
Zostaną po mnie wtedy tylko
Cudze wspomnienia
I łzy pełne żalu
 
 
Czym że jest szczęście
 
Czym że jest szczęście
Wszak tylko to od cierpienia przerwa
 
Cierpienie to ono nam przez całe życie towarzyszy
A szczęście na chwil kilka
Na mały czasu urywek
Pokazuje nam że żyć jest warto
 
Lecz jeśli tego szczęścia potrzeba
A ono urywa się i urywa
Bez ostrzeżenia wypełnia życie
I znika równie nagle i tajemniczo
 
 
Smutek
To on motorem naszych działań
Gdyż bez niego nie byłoby szczęścia
On towarzyszy nam
Od początku Do końca
 
Lecz przerwany szczęściem
W chwili jednej zniknąć może
Ale nie bój się czytelniku
On na pewno wróci
I uderzy ze wzmożoną siłą
 
Tak będzie zawsze
 
On zawsze przy nas
Po czym zniknie
Po chwili wróci
I będzie tak robić
Aż nas nie zniszczy
 
Jednych później
Innych wcześniej
 
 

Śmierć
 
Myślisz pewnie ze śmierć
To utrata życia
Że o nic innego
Zanikniecie funkcji życiowych
 
Nic bardziej mylnego
 
Umierasz nie w chwili gdy serce przestaje Ci bić
Lecz gdy Twoją głowę przestają zaprzątać
Marzenia i plany
 
Śmierć zaczyna się gdy
Przestajesz żyć dla celu
Do którego dążysz
A zaczynasz egzystować
Z dnia na dzień
Bez perspektyw
I co najważniejsze marzeń
 
 
Chłód
 
Chłodny nóż do ciała można przystawić
Chłodną lufę do ust wsadzić
Do chłodnej wody wskoczyć
Na chłodzie dniami i nocami przebywać
Sznur wokół szyi zawiązać
Co chłód zwiastuje
 
To wszystko aby ciepło swe utracić
Aby przejąć ten cały chłód
 
 
Odejście
 
Już niedługo was zostawię
Zapomnicie o mnie
O mych wadach
I zaletach
Zniknę z waszej pamięci
Powędruje w podróż
 
Z której nie wrócę już
Gdy już dotrę na skraj świata
Zostanie mi tylko jedno wyjście
Krok w przód
 
I już nikt o mnie nie usłyszy
 
 
Taniec
 
Stoję na skraju życia
I śmierci
Nade mną wisi atrybut umarłych
Jeśli krok w przód zrobię
Na cierpienie
Szczęściem zakończone się skaże
 
Zaraz taniec swój rozpocznę
Koniec już mój bliski
A w powietrzu napięcie wisi
Zwiastujący mój ostatni taniec
 
 
Samotność
 
Ziemia
 
Ponad siedem miliardów
Ludzi utrzymuje
Pełni nas
Niezwykle
 
Ja zaś sam jeden
Jak mały książę na swej planecie
Znikąd nawet słowa
Nawet szeptu
 
Jak przetrwać cos takiego
Mijam ludzi tyle
Dzień za dniem
A sam jestem wiecznie
Bez nadziei na poprawę
Samotność moją kochanką
 
 
Myśli
 
Głownie mrok me myśli spowija
Gdy samotnie egzystuję
To on mną wtedy kieruje
I w mej głowie wije się niczym żmija
 
Lecz gdy światłość ludzka ogarnie mnie
Wtedy i ten mrok rozgoni
Zastąpi go nadzieją
Której nawet Thor swym młotem nie zniszczy
 
 
Strach
 
Nie ma strachu większego
Niż ten przed osoby stratą
 
Nie ma strachu większego
Niż obawa przed złem własnym
 
Nie ma strachu większego
Niż troska o innych
 
Nie ma strachu większego
Niż osamotnienie przez ukochaną osobę
 
 
Czucie
 
Dał bym wiele żeby przestać czuć
Żeby nie czuć więcej
Smutku
Strachu
Nawet szczęścia
 
Emocje
To one od środka mnie niszczą
To one powodują że mam już dość
Dość życia
 
Bez nich
Człowiek problemów się pozbywa
Lecz to ma swoją cenę
 
Sens
Swój zatracamy
Bez szans na powrót
Z krainy spokoju
 
Walkę
Swą podjąć trzeba
Lecz jeśli się ją przegra
I wszystkie nasze emocje się rozproszą
 
Smutek
 
Strach
 
Żal
Zostaną
 
Wyrok
Śmierci na nas podpisując
 
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz